60 lat minęło jak jeden dzień………

Bohaterem pierwszego wywiadu jest Pan Piotr Frejlich - nauczyciel fizyki i matematyki, dyrektor szkoły w latach 1991 - 2001 , wspaniały pedagog i wysokiej klasy specjalista w swojej dziedzinie, któremu serdecznie dziękujemy za podzielenie się z nami swoim doświadczeniem i wspomnieniami.

 frejlich

Dzień dobry. W tym roku mija 60 lat od rozpoczęcia działalności Zespołu Szkół nr 1 w Opatowie, szkoły, której był Pan dyrektorem. Był Pan również wieloletnim pracownikiem zatrudnionym od 1963 roku i z pewnością pamięta Pan początki szkoły. Jak one wyglądały?

Rok 1962 to początek nauki w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Opatowie. Rozpoczęło się bardzo skromnie: nauką przedmiotów teoretycznych w budynku Szkoły Podstawowej nr 1 na ul. Ćmielowskiej. Placówka dysponowała dwiema salami lekcyjnymi i pomieszczeniem biurowym, pełniącym jednocześnie rolę pokoju nauczycielskiego i gabinetu dyrektora. W roku szkolnym 1962/63 przyjęto cztery oddziały klas pierwszych. Łącznie 204 uczennic i uczniów kształcących się w zawodach: mechanik pojazdów samochodowych, mechanik maszyn rolniczych, sprzedawca, kucharz oraz kelner. Warsztaty zawodowe były dopiero w organizacji. Pierwszy semestr nauki zawodu przebiegał na wspólnym przygotowywaniu stanowisk do nauki przez nauczycieli i uczniów. Kadra pedagogiczna w pierwszym roku nauki była bardzo skromna. Dyrektorem szkoły został Pan Wiesław Strygner, jednocześnie nauczyciel rysunku zawodowego, Pani Maria Przybyszewska była nauczycielką języka rosyjskiego w wymiarze pół etatu, ja — Piotr Frejlich uczyłem fizyki, matematyki i wychowania fizycznego.

Kadrę uzupełniali pracujący w niepełnym wymiarze godzin: Pan Mieczysław Murek oraz Pan Stefan Dynowski (późniejszy dyrektor w latach 1971-1991) uczący języka polskiego. Przedmiotów zawodowych w klasach wielozawodowych uczyli dyrektor banku — Pan Zdzisław Kocznur, kierownikiem warsztatów był Pan Józef Daleszak, a nauczycielami Pan Krzysztof Machula — w zawodzie mechanik samochodowy, Pan Ryszard Kasiorkiewicz w dziale mechanicznym. Obaj uczyli również przedmiotów zawodowych.

Warunkiem koniecznym rozwoju szkoły było powstanie samodzielnego budynku dydaktycznego oraz warsztatów szkolnych. Dyrektor Wiesław Strygner, przedstawiciele Komitetu Rodzicielskiego oraz władze Powiatu Opatowskiego skuteczne zabiegali u władz województwa kieleckiego i w Ministerstwie Oświaty o wsparcie przy budowie obiektów szkolnych. Już w 1964 r. rozpoczęto budowę obiektów, w których obecnie mieści się Zespół Szkół nr 1. Jak na ówczesne warunki budowa przebiegała bardzo sprawnie i już w styczniu 1968 r. zagospodarowaliśmy budynek szkoły, internat oraz czterorodzinny budynek mieszkalny. Warsztaty zostały oddane do użytku w 1971 r. Zagospodarowanie terenu przed budynkami tj. likwidacja hałd ziemi, niwelowanie terenu, układanie chodników, sadzenie drzew i krzewów odbyło się wspólnym wysiłkiem młodzieży i nauczycieli. Jakże różna to była sytuacja od stanu obecnego, gdy profesjonalni wykonawcy zajmują się całkowitym wykończeniem terenu budowy. Od 1963 r. do stycznia 1968 roku szkoła mieściła się w budynku tzw. szkoły czerwonej (zbudowanej z czerwonej cegły) oraz tzw. szkoły białej (z cegły białej). Są to budynki znajdujące się naprzeciwko Kolegiaty w Opatowie.

Jak wspomina Pan pierwszych dyrektorów szkoły panów: Stanisława Strygnera i Stefana Dynowskiego ?

Pan dyrektor Strygner był człowiekiem bardzo energicznym i zdeterminowanym. Wszystkie postawione cele zawsze realizował. W stosunku do młodzieży był wymagający i obiektywny — zawsze widział na pierwszym miejscu dobro ucznia. Współpraca z dyrektorem Strygnerem utwierdziła mnie w przekonaniu, że dobra atmosfera w pracy zależy od dobrej współpracy z nauczycielami, rodzicami i młodzieżą. Trzeba stawiać wymagania i pilnować ich realizacji, ale widzieć w pracownikach i młodzieży ludzi, którzy oprócz obowiązków mają także problemy osobiste i rodzinne. W roku 1971 ze względów rodzinnych przeprowadził się do Przysuchy, gdzie został dyrektorem szkoły zawodowej. Zawsze bardzo chętnie odwiedzał szkołę, a nasze spotkania były bardzo serdeczne.

We wrześniu 1971 r. na dyrektora szkoły powołany przez Kuratorium Oświaty i Wychowania w Kielcach zostaje pan Stefan Dynowski. Pełnił swe obowiązki do 7 maja 1991 roku. Zmarł śmiercią nagłą, w wyniku zaburzeń pracy serca podczas urządzania mieszkania dla córki w Nowym Sączu. 7 maja był to pierwszy dzień matury. Pogrzeb odbył się w Nowym Sączu, gdzie zastał pożegnany przez licznie zgromadzone grono pedagogiczne, rodziców, maturzystów oraz przedstawicieli młodzieży wszystkich klas. Bardzo licznie przybyli na pogrzeb również dyrektorzy szkół średnich województwa tarnobrzeskiego oraz Przedstawiciele Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu.

Po 20-letnim okresie współpracy mogę stwierdzić, że dyrektor Dynowski zawsze dbał o sprawy młodzieży i pracowników. Podejmując decyzje dotykające spraw osobistych, starał się zawsze, by decyzje te byty wyważone i nie krzywdziły zainteresowanych. Trudne sprawy wspólnie analizowaliśmy przed podjęciem decyzji. Nasza współpraca przebiegała bardzo dobrze, potrafiliśmy szczerze rozmawiać o sukcesach i porażkach, wspólnie analizując popełnione błędy.

Dyrektor Stefan Dynowski zwracał dużą uwagę na wygląd estetyczny szkoły i jej otoczenie. Zagospodarowanie terenu od strony frontowej budynku, ukształtowanie terenu, drzewa i krzewy to jego dzieło. Bardzo dużą uwagę przywiązywał do rocznic historycznych i szkolnych.

Jak w czasie pełnienia przez Pana funkcji wicedyrektora i dyrektora funkcjonowała szkoła? Z jakimi najtrudniejszym zadaniami musiał się Pan zmierzyć w pracy dyrektora?

We wrześniu 1971 r., gdy dyrektorem szkoły zostaje mgr Stefan Dynowski, który piastował to stanowisko do 7 maja 1991 r., nastąpił dynamiczny rozwój szkoły. W 1972 r. zostaje powołane Liceum Zawodowe w zawodzie mechanik pojazdów samochodowych. W 1975 r. reforma administracji publicznej powoduje, że Opatów zostaje wcielony do nowo utworzonego województwa tarnobrzeskiego. Dla szkoły było to nowe wyzwanie. Trzeba było sobie wyrobić uznanie i pozycję w nowych granicach administracyjnych. Wyzwanie, któremu udało się sprostać dzięki dobrej organizacji pracy w szkole, współpracy z kadrą nauczycielską oraz wynikami osiąganymi przez uczniów. Jest to bardzo korzystny okres dla młodzieży kończącej szkołę zawodową. Na rynku pracy jest bardzo duże zapotrzebowanie na absolwentów wszystkich zawodów nauczanych w szkole. W 1981 r. zostaje otwarte technikum mechaniczne o specjalizacji mechanik samochodowy. Jest to jedyna tego rodzaju specjalizacja w całym województwie tarnobrzeskim, co należy traktować jako uznanie dla dobrej bazy do nauczania przedmiotów zawodowych oraz wyposażenia warsztatów na dziale samochodowym. Do technikum w początkowych latach zgłaszało się trzech kandydatów na jedno miejsce. Selekcja na egzaminach była bardzo ostra, ale pozwalała na dobór najlepszej młodzieży i osiąganie bardzo dobrych wyników przez absolwentów. Wielu absolwentów Technikum i Liceum Zawodowego z sukcesem kontynuowało naukę na uczelniach wyższych, szczególnie technicznych, ale też na innych kierunkach - takich jak: prawo, historia sztuki czy w seminariach duchownych i uczelniach kształcących nauczycieli.

W czerwcu 1991 roku odbył się konkurs na dyrektora szkoły w Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu. Do konkursu zgłosiło się cztery osoby, łącznie ze mną. Po indywidualnych rozmowach przedstawiających dalszą wizję rozwoju szkoły, zostałem wybrany dyrektorem szkoły na okres pięciu lat. Funkcję dyrektora pełniłem do 2001 roku — kiedy zdecydowałem się odejść na emeryturę. Był to dla mnie okres bardzo wytężonej pracy. Były lata szkolne, kiedy w szkole uczyło się ponad 1000 uczniów w różnych zawodach i specjalnościach. Szkoła pracowała na dwie zmiany. Zajęcia rozpoczynały się o godzinie 7.00 rano, a kończyły o 19.00. W tym okresie w szkole zatrudnionych było ponad czterdziestu nauczycieli teorii i praktycznej nauki zawodu, z czego około 25% to absolwenci naszej szkoły. Uwzględniając kadrę dydaktyczną, pracowników administracji oraz obsługi, w szkole pracowało około 100 osób. Kierownikiem administracyjnym szkoły była wtedy pani Anna Stępień. Prowadziła również sekretariat szkoły oraz zajmowała się sprawami kadrowymi pracowników. Dzięki jej poświęceniu i zaangażowaniu administrowanie zakładem pracy przebiegało sprawnie i bezproblemowo, pomimo braku zaawansowanych technologii wspierających obecnie procesy zarządzania. Dobra współpraca pomiędzy komórkami organizacyjnymi szkoły pozwalała na realizację zadań stawianych szkole.

Jednak były również trudne okresy, które nie pozwalały na realizację zadań rzeczowych w szkole. Problemy budżetowe wynikały ze stopniowo obniżanych planów budżetowych oraz nieterminowego przekazywania subwencji przez Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu. Powodowało to opóźnienia w realizacji zobowiązań szkoły wobec różnych dostawców — energii elektrycznej, wody, węgla, a nawet zobowiązań wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zmuszało to mnie jako dyrektora oraz panią Zofię Dydo —główną księgową szkoły do swego rodzaju gimnastyki księgowej, polegającej na nieustannym monitowaniu Kuratorium Oświaty o należne środki oraz na przesunięciach terminów płatności zobowiązań. Wsparcia wielokrotnie udzielał Komitet Rodzicielski, który posiadał własne środki.

Brakowało funduszy na pomoce naukowe. Radziliśmy sobie z tymi problemami również dzięki uczniom, którzy wykonywali swoje prace dyplomowe w ten sposób, by potem mogły one być wykorzystywane w szkole jako pomoce naukowe, Dodatkowym źródłem dochodów dla szkoły było wynajmowanie pomieszczeń szkolnych — m.in. pomieszczeń internatu na uroczystości weselne. Od 1993 roku zaczęła w budynku szkoły funkcjonować również szkoła prywatna, gdzie zajęcia odbywały się w soboty i niedziele. Generowało to dodatkowe dochody z tytułu wynajmu sal dydaktycznych. W okresie wakacyjnym intensywnie pracowały również warsztaty szkolne, gdzie wykonywane były prace dla prywatnych zleceniodawców. W warsztatach pracowała młodzież pod kierunkiem nauczycieli zawodu, z którymi zleceniodawca zawierał umowy o pracę. Dla młodzieży była to możliwość zdobycia dodatkowych umiejętności i doświadczenia, ale również możliwość zarobku w okresie wolnym od zajęć dydaktycznych. Dzięki dobrej współpracy z Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu udawało mi się uzyskać prawie dla każdego nauczyciela zatrudnienie na poziomie półtora etatu. W roku 1998 po reformie administracyjnej kraju szkolnictwo ponadpodstawowe zostało objęte nadzorem Starostwa Powiatowego. Dla szkolnictwa rozpoczyna się znacznie lepszy okres. Budżet szkoły zależy od liczby uczniów. Starosta i Rada Powiatu mocno stawiali na oświatę i kształcenie młodzieży. W 2000 r. dzięki dobrej współpracy ze Starostwem Powiatowym udało się zmodernizować system centralnego ogrzewania obiektów szkolnych. Wymiana pieców węglowych na gazowe poprawiła warunki BHP we wszystkich obiektach szkolnych.

Jakie pamięta Pan największe osiągnięcia uczniów szkoły?

W latach 1972-1973 zajęcia I miejsca na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym na poziomie zasadniczych szkół zawodowych. Opiekunem młodzieży, przygotowującym i dopingującym młodzież był nieżyjący już Pan Stefan Aksamit, który był nauczycielem przedmiotów zawodowych.

Szkoła mogła się poszczycić również osiągnięciami sportowymi. W kadrze Polski występowali Andrzej Seliga (podnoszenie ciężarów, lata 60.), Marek Szczepański (lekka atletyka, początek lat 70.). Teodora Kucharczak zajmowała miejsca medalowe w biegach narciarskich na szczeblu województwa kieleckiego pod koniec lat 60. Wymienieni uczniowie rozwijali swoje talenty pod okiem nauczyciela wychowania fizycznego pana magistra Leopolda Dębniaka. Bardzo dobre wyniki uczniowie osiągali również w piłce siatkowej. Przez kilka kolejnych lat w zawodach na szczeblu województwa tarnobrzeskiego zajmowali I lub II miejsce.

Jakie szczególne dla Pana wspomnienia wiążą się z pracą w szkole.   

Rozpocząłem pracę w Szkole Zawodowej w 1962 r., wraz z jej otwarciem, jako 22-latek. Wielu kolegów odradzało mi ten krok, uprzedzając, że w szkole zawodowej jest bardzo trudna młodzież i mogę napotkać duże problemy natury wychowawczej. Zaryzykowałem i nigdy w okresie mojej kariery zawodowej nie żałowałem tej decyzji. W 1964 r. dyrektor Wiesław Strygner zaproponował mi stanowisko zastępcy dyrektora szkoły. Z wielkim lękiem i obawami długo zastanawiałem się, czy sobie poradzę. W tej trudnej decyzji dyrektor Strygner udzielił mi wsparcia, zapewniając o posiadaniu przeze mnie cech niezbędnych do współpracy z młodzieżą, rodzicami i gronem pedagogicznym. Bardziej ufając jego słowom niż sobie, zdecydowałem się przyjąć zaproponowane stanowisko. Z perspektywy upływających lat wydaje mi się, że udawało mi się dobrze współpracować z nauczycielami, innymi pracownikami szkoły oraz młodzieżą.

Od początku praca na stanowisku zastępcy dyrektora była okresem intensywnej, wytężonej pracy. Zaangażowanie dyrektora Strygnera w sprawy związane z budową obiektów szkolnych, związane z tym częste wyjazdy, powodowały, że musiałem przejąć wszystkie obowiązki w szkole i samodzielnie podejmować decyzje — wtedy nie było możliwości konsultacji ani uzgodnień przez telefon komórkowy — wtedy o takich nawet nam się nie śniło.

Jako zastępca dyrektora, a następnie dyrektor szkoły zawsze na plan pierwszy stawiałem ucznia i nauczyciela. Uważałem, że moja rola musi być służebna wobec młodzieży i wszystkich pracowników. Starałem się zawsze zobaczyć dobrą, pozytywną stronę każdej sytuacji. Dlatego też spędzając praktycznie całe życie zawodowe w tej szkole, będąc współuczestnikiem jej budowy, sukcesów i porażek, mówię, że jest to moja szkoła. I niech tak zostanie.

frejlich2

Dyrektor Pan Piotr Frejlich jako gość honorowy w czasie przemówienia podczas uroczystości otwarcia nowego skrzydła budynku szkoły w 2012 roku